Udało się! Po tygodniach poszukiwań, nerwów, i chwilowej depresji znalazłam pokój w Zwolle. Okazuje się, że to co wydawało mi się najgorszym rozwiązaniem jest w istocie najlepszym, chyba wszechświat nade mną czuwa;).
Mój pokój mieści się w akademiku przy ulicy Leliestraat, jest to ta sama ulica, przy której znajduje się mój uniwersytet, więc do uczelni rowerem jadę dokładnie minutę! Pokój jest w pełni umeblowany oraz wyposażony, co w innych, samodzielnych pokojach, których ofert przejrzałam setki, było nie do osiągnięcia.
(zdjęcie, które znalazłam w internecie przed wynajmem)
Kolejną zaletą mojego nowego miejsca zamieszkania jest położenie względem centrum miasta (które swoją drogą jest przepiękne, ale zdjęcia zrobię, jak chociaż raz nie będzie padać - prawdopodobnie w maju;p), na rowerze dojeżdżam tam w 10 minut. Dookoła park, rzeczki, jumbo market i prawdopodobnie wiele innych przydatnych miejsc ale nie do końca miałam okazję się zorientować.
Mój rower, który kupiłam tydzień przed przyjazdem od wyjeżdżającej już studentki z wymiany, jest bardzo dobrym sprzętem, więc i tym razem udało mi się podjąć dobrą decyzję na odległość. Jak się okazało rower czekał na mnie w piwnicy mojego akademika, tu też mieszkała wyżej wymieniona studentka:). Dowiedziałam się o tym w piątek po przyjeździe- łatwiej być nie mogło.
Aby czuć się jak w domu przygarnęłam nowego przyjaciela- współlokatora (w oczekiwaniu na właściwą współlokatorkę, która wprowadzi się pod koniec lutego).
Miałam 3 dni żeby się jakoś rozpakować i urządzić (oczywiście większość moich rzeczy dalej jest w Bredzie bo nie umiałam się zabrać do pociągu z całym tym bałaganem). Oto efekt mojej pracy:
Jak widać Kaaleppi bardzo dobrze się odnalazł w nowej przestrzeni.
Oby tak dalej.
Uciekam na pierwsze zajęcia!










