wtorek, 19 stycznia 2016

Podróże w czasie

Jak już wspomniałam blog ten jest pracą na zaliczenie i musi on spełniać pewne warunki. Jednym z nich było wstawienie filmiku. A ponieważ nie chcę żeby było to jakikolwiek filmik, wstawię taki, który ma dla mnie ogromne znaczenie.

W moich podróżach, nie wiem czemu, rzadko towarzyszy mi kamera, nie kręcę filmików, jeśli chcę coś mieć na dłużej to najczęściej robię zdjęcia (czasem coś narysyję, ale nie dość że pochłania to dużo czasu to i po jakimś czasie nie jestem w stanie określić co chciałam narysować). Jednak film, który tutaj wstawiam został zrobiony bez mojej wiedzy, z perspektywy obserwatora moich wygłupów.


W 2013 roku podczas powrotu do domu- a dokładniej w drodze na autobus linii W:) - przechodząc trasą wzdłuż Domów Centrum usłyszałam muzykę, do której mój partner zaczął bez skrępowania tańczyć. Dookoła zespołu zebrał się znaczny krąg ludzi, jednak nikt nie tańczył. Ja na początku też nie chciałam, ale patrzenie na Juana i jego swobodne ruchy pomogły mi przełamać skrępowanie. Za co jestem do dziś wdzięczna. 


Ten filmik do dziś jest dla mnie odzwierciedleniem radości jaka płynie ze spontaniczności i nie zwracania uwagi na czyjąś aprobatę czy komentarze. Po tym krótkim ale intensywnym ćwiczeniu w centrum Warszawy ruszyliśmy biegiem do naszego (ostatniego) odjeżdżającego już autobusu. Ktoś biegł za nami, krzycząc, żebyśmy na chwilę się zatrzymali. Mężczyzna opowiedział nam w skrócie o swojej inicjatywie oraz zaprosił do kontaktu poprzez facebooka. 


Więcej o Znajomych nieznajomych polecam przeczytać tutaj:

http://nieznajomi.blox.pl/2013/09/Asia-i-Juan.html

A film, żeby się nie zanudzić oglądajcie od 3:20 :).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz